poniedziałek, 12 listopada 2018

[Koncert] Batushka @ Klub Iron - Krosno. 27.10.2018

Pod koniec grudnia 2015 roku, na rynku pojawiła się płyta polskiego, black metalowego zespołu Batushka. Kapela jest o tyle ciekawa, że nie powiela wszystkim znanych, utartych schematów związanych z gatunkiem.
Do niedawna mogłoby się wydawać, że w black metalu za wiele nowego już nie może się wydarzyć. Otóż może - i nasza rodzima Batushka jest tego najlepszym przykładem. Prawosławny black metal? Jakby ktoś mi wcześniej o czymś takim powiedział, to co najwyżej popukał bym się w głowę.

A tutaj kilku dżentelmenów związanych z Witching Hour Rec. łapią za wiosła, wrzucają riffy nawiązujące do muzyki cerkiewnej, ustawiają chórek, piszą teksty w języku starocerkiewnym (nie jestem pewien ale tak mi się wydaje) i cisną trasy po całej Europie z wieloma sukcesami. 
Bas, dwie, gitary, wokal plus chórek złożony z 3 typów. Wszyscy w kapach podobnych do tych, które są noszone przez prawosławnych duchownych, a na scenie pełno świec, dymu i ikony jako część scenografii.  Jak dla mnie sztos!

To był mój drugi koncert tej kapeli. Za pierwszym razem widziałem ich w Warszawie - w znienawidzonej przeze mnie Progresji. Nie lubię tego klubu ze względu na to że, zawsze tam jest ciasno, gorąco i uważam, że jest to najbardziej kiepskie miejsce na duży gig w stolicy.
Nie rozumiem dlaczego kapele dużego formatu organizują tam wciąż koncerty. Już może nie będę się tutaj rozpisywał o tym jak bardzo nie lubię tego miejsca, bo ile flegmy bym nie wylał to i tak pewnie za jakiś czas wyląduje tam znowu na jakimś Soulfly czy innym Behemocie.
Ostatnia trasa Batushki obejmowała koncerty w UK, Włoszech, Hiszpanii, Ukrainie... I  na przedostatnim koncercie zagrali w Krośnie.
Też złapałem się za łeb widząc to info, ale suma sumarum, wyszło bardzo dobrze i w sumie to się cieszę, że tak się stało.

Impreza okazała się dość kameralną. Może 200 - 300 osób? Jako support, grała jakaś lokalna kapela (Panowie - jeżeli to czytacie, nie miejcie mi za złe, ale wpadłem już po waszym występie).
Klub Iron jest dosyć mały, ale jak na swoje rozmiary posiada całkiem sporo przestrzeni.
Bardzo mi się tam podobało. Idealne miejsce na koncert, które tworzy kameralny klimat. Jako że, nie jestem fanem spędów i festiwali - byłem zachwycony tym miejscem. Sam koncert odebrałem bardzo pozytywnie. Było to moje drugie spotkanie z Batushką, więc miałem już porównanie i wiedziałem czego mogę się spodziewać.

Tak na prawdę, poza kapą jednego gitarzysty, w samym show nie zmieniło się nic od ostatniego razu, co bardzo mnie ucieszyło, gdyż dostałem dokładnie to czego oczekiwałem.
Album "Litorgiya" zagrany został w całości, nagłośnienie jak na takie miejsce było na całkiem przyzwoitym poziomie, nie był to spęd, klimat był dużo lepszy niż we wcześniej wspomnianej Progresji, więc generalnie bomba. W Ironie, stając na tyłach, byłem w podobnej odległości od kapeli, co gdybym stał niedaleko sceny w Progresji. Jeżeli planujecie zobaczyć Batushke na żywo, zdecydowanie polecam wam mniejszy klub - jeżeli oczywiście będziecie mieli wybór. Ich show, to w mojej ocenie bardziej widowisko jak standardowy metalowy koncert. Wszystko co się dzieje na scenie, nawiązuje do nabożeństwa w cerkwi, co idealnie współgra z tym co malują riffami członkowie kapeli.

Jedyne co mnie zastanawia, to to czy dostaniemy kolejny album od Batushki.
Z jednej strony Litorgiya jest takim kotem, że ciężko tutaj cokolwiek nowego dopowiedzieć, ale z drugiej...? Jakby dorzucić jakieś dodatkowe instrumenty, powiększyć chór i pójść w zrobienie widowiska na bogato z jebitną scenografią... Kurde, mogłoby się udać - ja nawet to widzę. Jestem ciekaw, w którą stronę baciuszka pójdzie i będę szczerze trzymał kciuki. Dawno nie słyszałem tak dobrej kapeli którą mógłbym się zajarać jak małolat i mam nadzieję zobaczyć ich jeszcze nie raz (zostawiając im kasę za płyty i koszulki).

Krótko podsumowując - Batuszka kopie tyłek!


Poniżej wklejam link do wideo z koncertu które znalazłem na Youtube.


Youtube : https://www.youtube.com/user/chomiak4


PS. Tak, wiem - dawno nie pisałem, zostałem przez ten czas posądzony 30 razy o słomiany zapał, LENISTWO i robienie bloga na pałe. Nic z tych rzeczy. Chodzi po prostu o to, że bardzo dużo ostatnio się u mnie dzieje i nie mam kiedy usiąść na tyłku.
Postaram się na dniach dorzucić post o Marszu Niepodległości który odwiedzam co roku, coś tam sobie skrobie na temat zapomnianego obozu koncentracyjnego w Bełżcu i jest jeszcze kilka innych srok które trzymam za ogony.
A że wszystko piszę w tzw międzyczasie, niestety nie mogę obiecać regularności.
Dzięki za zainteresowanie moimi wypocinami i do następnego! 😉\\da

PS 2. Bardzo chciałbym podziękować Koniowi i Adze za dach nad głową oraz elegancką posiadówę przed i po koncercie! W pas się kłaniam i dziękuję jeszcze raz!